W końcu po wielu próbach :D udało mi sie wyjść na rower. Co prawda nie swój, ale jednak.
Przejechałem naszą starą treningową trasę nie absorbująca wiele czasu, można ją scharakteryzować : " krotko,szybko i bardzo pięknie*"
*krótko, szybko tak, ale nie pięknie :D
Start miał miejsce na alejach Racławickich, następnie w śród spalin , Kraśnicką aż do wyjazdu z miasta. Przejeżdżamy przez wiadukt, parę set metrów dalej po lewej mijamy pracujące na wolnym powietrzu panie. Zjeżdżamy z drogi na Kraśnik i jedziemy w stronę Zemborzyc. Jedziemy aż do torów, tu skręcamy w lewo i jedziemy prosto ( mijając po lewej zalew ) aż do samego Lublina.
Wyjazd udany, lecz wiatr dal się we znaki , na szczęście tylko w jedną stronę .
Zapomniałem licznika,wiec "dane wyjazdu' są orientacyjne.
Sesja... Niestety zabiera mnóstwo czasu i dopiero dziś mogłem sobie pozwolić na trenażerową przejażdżkę.Tylko trenażerową bo rower nadal czeka na złożenie :|
Żeby było miło i kolorowo wrzucam archiwalną fotkę :D
Od kilku dni w Lublinie była w miarę ładna pogoda. Idealna na pierwsza przejażdżkę. Niestety okres przed sesją daje się we znaki i nie mogłem znaleźć wolnej chwili. Czekałem na wolny piątek , jakie było moje rozczarowanie gdy zaczął padać deszcz . Trenażer tylko uśmiechnął się szyderczo...
Jako że trenażer to nic ciekawego i zdjęć wrzucać nie ma sensu, zapodam zdjęcie nie związane bezpośrednio z postem ale które zrobiło na mnie duże wrażenie. A więc, ku przestrodze, używajmy kasków :